|
dzisiejszą notatkę sponsoruje liczba 23
A23 Bruceloza B23 Choroba wywołana przez ludzki wirus upośledzenia odporności (HIV), której skutkiem są inne stany C23 Nowotwór złośliwy pęcherzyka żółciowego D23 Inne niezłośliwe nowotwory skóry E23 Niedoczynność przysadki i inne choroby przysadki F23 Ostre i przemijające zaburzenia psychotyczne G23 Inne choroby zwyrodnieniowe i zwojów podstawy I23 Niektóre powikłania występujące w czasie ostrego zawału serca K23 Schorzenia przełyku w chorobach sklasyfikowanych gdzie indziej L23 Alergiczne kontaktowe zapalenie skóry M23 Wewnętrzne uszkodzenia stawu kolanowego N23 Nieokreślona kolka nerkowa O23 Zakażenia dróg moczowo-płciowych w ciąży Q23 Wrodzone wady rozwojowe zastawki aorty i zastawki dwudzielnej P23 Wrodzone zapalenie płuc R23 Inne zmiany skórne S23 Zwichnięcie, skręcenie i naderwanie stawów i więzadeł klatki piersiowej T23 Oparzenie termiczne i chemiczne nadgarstka i ręki V23 Osoba jadąca na motocyklu ranna w kolizji z samochodem dostawczym lub ciężarowym W23 Pochwycenie, zgniecenie, ściśnięcie lub przyciśnięcie w, lub przez dwa przedmioty X23 Kontakt z szerszeniami, osami i pszczołami Y23 Postrzał z broni wojskowej, myśliwskiej i broni długiej, o nieokreślonym zamiarze Z23 Potrzeba szczepień profilaktycznych przeciwko pojedynczym chorobom bakteryjnym . opowiedz mi o tym bajkę! 2010-01-26 20:47:05 skomentuj (5) Tagi: hiberna zimno i zimno i zimno do kości zimno i nic tego nie zmieni grudy i wykroty i połamać nogi w kostkach i rozgrzechotać się rozsypanymi paciorkami kości po tym śniegu przeklętym, muldach, lodach, krupach. w domu tylko z nosem w kocu i przegląd Wyspiańskiego i chciało by się per aspera ad astra, ale jakoś nie idzie. nie idzie. leciał by człowiek i linie giętkie witki kreślił. organiczne, roślinne. wywijałby w kielichy i listki. ornamentowałby sobie świat. ale jak, skoro lódśniegzimakostnieniehiberna. by winął i wikłał. no ale nawet wronom marzną paluszki. na śniegu na balkonie wydeptanie łapki: sarabandy i tarantele głodne. najwięcej natuptane w okolicy powieszonych kul tłuszczowych. tak samo i na placu pod ichnimi drzewami sypialniowymi. ech, gdyby człek miał domiszcze jakie z ogrodem, postawiłby wielki karmnik naprzeciw okien pracowni i cieszył się wesołym harmidrem. takie tam sobacze życie nieprawdaż. że tylko panienka w aptece człowieka wkurzyć może natarczywością i psychopatią do imentu. maniana maniana. wszystko mi leży i czeka. spotkania z promem. jak kania dżdżu. ani na oborę, ani na stodołę. ani wcale. śni się okulistka, jak podczas wizyty gzi się z jakimś pomagierem: se ptasie mleczko podają do dzióbków i wdzięczą i wyprzedzają jedno przez drugie w udręczaniu pacjenta, czyli mnie. bo wizytę mam za dni 10. a w ogóle to przecież miałam zapisać się na rysunek i kompozycję. cholerano. niech no mi ktoś pożyje za mnie trochę, Panie, Panowie, co? ja w tym czasie pośpię, pogapię się przez okno, podrapię z namysłem po głowie, kakao popiję, posmaruję ołówkiem w zeszycie i pranie zrobię. co? mam nowy zbiór germańsko-gockich edd i innych legend, to sobie poczytam. i w ogóle. poczekam na wiosnę w miękkiej bawełnianej sukience w kolorach nieba i głębokiego oceanu. 2010-01-18 15:11:59 skomentuj (4) Tagi: hiberna rodzina mi się zupełnie rozpierdala! no bo: 1/ Miśkov dogorywa po naprątkowaniu na niego plwociną murzynicy zawierającą groźne mutacje prątków kocha z krętkami bladymi, 2/ Koczicza wyprzedaje serbra rodowe, 3/ Soul trenuje intelekt kółkiem i krzyżykiem, 4/ Lilka ekstrawagancko ekscytuje biegając nago po bułki, 5/ Lady in fur przeniosła się na stałe do igloo 2010-01-13 12:43:06 skomentuj (14) Tagi: all together now dawrinowskim brakującym ogniwem jest Travolta [Gorączka sobotniej nocy] wykonując remanent strzępów zlepów szumów trzasków, trafiłam na konstatację dychotomii, powiedzmy obrazowo, między Peggy Sue wyszła za mąż a Dniem świstaka. bo czyż nie wabi nas przewidywalny, oswojony świat? kraina suburbium [sub urbanum], ekosystemy małych miastek/osad stanu Maine, dzielnice, czy homogeniczne kwartały. bo jest, jak w Peggy Sue: każda generacja zna się od kołyski po skon, zna swoich starych, ciotki, lokalnych głupków i bandziorów. życie jest przewidywalne. ledwieśmy przestali czcić bóstwa chtoniczne lub tak nam się tylko wydaje. życie toczy się zgodnie z cyklem narodziny/kiełkowanie-wzrost-plon-śmierć/obumieranie. ojcowie krzepko dzierżą penisy w garści i poglądają na córki raz, jak na podlotki wykwitające im pod nosem i dwa, jak na krew z krwi, której przecież nie można dać do popsucia byle łebkowi. matki - z niedowierzaniem i zazdrością [ta nasza młodość]. kołowrót korowód. oroboros. chłopaki czeszą się na brylantynę, dziewczyny noszą kolorowe kiecki i emocjonują się wyczynami chłopaków, które, pożal się Boże, nie są w stanie powstrzymać pylenia traw, czy kwitnienia zbóż. wszystkie nasze wysiłki i dążenia zamyka nieśmiertelna fraza Barry Lyndona: za panowania Jerzego III przedstawione tu osoby żyły i toczyły spory. były dobre i złe, mądre i głupie, bogate i biedne, piękne i brzydkie. teraz są równe. więc żyją powielając schemat: randkowanie, ożenek, poróbstwo, hodowla, śmierć. nawet zblazowani bohaterowie Burzy lodowej, nawet oni, zwłaszcza oni, nie wybiegają poza schemat: życie sąsiedzkie, prezentowanie domowych ciast, prywatki. świat jest bezpieczny mimo zdrad małżeńskich i innych występków. jest bezpiecznie. i jeszcze tylko ten wiatr :-). bo czemu zawdzięczać można zbrodnię i występek wkradającą się do bezpiecznego świata - ziarna piasku ulizanego w wygodną, obłą perłę? Szalony jestem tylko przy wietrze północno - zachodnim; kiedy z południa wieje, umiem odróżnić jastrzębie od czapli. i tu zaczynają się kingowskie traumy: pogodne ulice zamieniają się w rynsztoki spływające krwią i gnilcem. każdy może być monstrem: sąsiadka przebije się trzonkiem łyżki przez oczodół, aptekarz zrealizuje marzenie i obedrze ze skóry ofiarę. szalony wiatr, zatruta mąka. pozorny spokój świata mikro. drugi skraj dychotomii to Dzień świstaka z uporczywym pragnieniem ucieczki z tego kuźwostanu miłego miastka, jowialnych formali, życzliwych pulard. właśnie, że tak! właśnie, że nie chcemy troskliwych sąsiadów. owszem, jak spadniemy ze schodów, to wolimy zdechnąć z wyziębienia organizmu, aniżeli żeby nas kuźwiołki znalazły, podjęły, opatrzyły, zaparzyły pieprzoną lipę z piołunem, czy inne mleko z miodem w nas lały. won! a później przyjdzie następna, a zwoła dwie inne i nie spostrzeżesz, jak ci całe to jepane ministerstwo pulard zamocuje się w nowym szańcu... W TWOIM SZAŃCU! który przestanie już być, oczywiście, Twój, a stanie się ich areną. będą ci tu, kuźwa, prząść, deptać kapustę girami i szyć te swoje pieprzone batiki. plotkować o wnuczkach i synach, żonach rabina albo pastora, o przepisach i chorobach, rupturach, strupach i wypadającej macicy. Ja nie chcę tego, nie, nie, nie! Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy, I jako jakieś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy. to ja już może skończę? 2010-01-05 13:16:56 skomentuj (12) Tagi: horror mirror terror, od czego te dreszcze?, ha-co-za-natręctwa, gównowanie!, redneck stories, redrum, mój kubricku, oroboros Szczęśliwego Nowego Rojku 2009-12-31 12:33:09 skomentuj (11) Tagi: małeświeckieświęta Wesołych Świąt płk. Lawrence 2009-12-24 16:08:01 skomentuj (6) Tagi: małeświeckieświęta hiberna 2009-12-22 14:40:42 skomentuj (11) Tagi: hiberna >maj laj |
kostnica >sondź >frog >kwa w digartach >i'll never leave you >gdy >logo >miał 2010 styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec 2008 listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec
Tagi all together now arni arni uber ales! c'est la vie cielsko city&stadt dżąmbalaja już wakacje! gównowanie! ha-co-za-natręctwa hiberna historyjka sztuczki horror mirror terror jacko jackowski to kuźwa był gość! jakże ja się nudzę! kiedy byłam małym groszkiem pod setką materacy... kochanie sranie kocziczaz&gorillaz kołtun polski krótki traktat o genezie mizoandryzmu kurioza und precjoza lady in fur małeświeckieświęta minimił-und-orwelizda misa muj muj miśkov pany moja wielka przyjaciela my tressure my zdjes awtomaty mój kubricku nightmare obroty sfer niebieskich od czego te dreszcze? okuźwaaleprzypał! oroboros psa psychopompos ptaszyny: ziemba&czyż redneck stories redrum sargasso time siejesień soulution! stockholm syndrome teofil terminator san to wcale nie jest takie hop warszawska jesień zimerman pan! złota łza łapciate psubraty świadomości strumienie
|